| Informacje na temat klubu |
Rozpoczęta we wtorek rewolucja w Kolejorzu dotknie także część piłkarzy tego klubu. Semir Stilić zostanie sprzedany, niektórym zawodnikom kończą się umowy i być może nie zostaną przedłużone. W momencie, gdy okazało się, że Lech nie awansuje do europejskich pucharów wiadomo było, że obecna kadra ulegnie zmianom. Wielkie firmy na Bułgarską w najbliższym roku nie zawitają (mówimy o poważnym graniu), mniej będzie meczów do rozegrania. Brak awansu oznacza także, że zmniejszy się klubowy budżet. Według poznańskiej "Gazety Wyborczej", być może nawet o 30 procent. We wtorek z posadą pożegnał się już odpowiedzialny za transfery dyrektor Marek Pogorzelczyk oraz kierownik drużyny Łukasz Mowlik. Wkrótce powinniśmy się także dowiedzieć, jaki los czeka zawodników obecnego Lecha. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zespół poprowadzi Jose Maria Bakero. To on zdecyduje z kim będzie współpracował. W nowym Lechu zabraknie Semira Stilicia. Bośniak jako jedyny ma zgodę na transfer, sam chce jak najszybciej opuścić stolicę Wielkopolski. Serwisowi Lech24.com powiedział nawet, że jedną nogą jest już w nowej drużynie, a jego menedżerowie intensywnie pracują nad transferem. Lech dostanie za rozgrywającego 1,5-2 mln euro. Zapewne zapłaci tę kwotę Borussia Moenchengladbach, która utrzymała się w Bundeslidze. - Ja w tej chwili skupiam się na meczach reprezentacji - dodaje Bośniak. Druga gwiazda z Bułgarskiej - Artjoms Rudnevs ma zostać w klubie bez względu na wysokość potencjalnych ofert. Te z pewnością wkrótce nadejdą. - Być może był to mój ostatni mecz w Kolejorzu - tak z kolei po niedzielnym meczu mówił dziennikarzom kapitan Bartosz Bosacki. 35-letniemu defensorowi kończy się umowa i jeszcze niedawno wydawało się, że zostanie przedłużona. Tak zapowiadał chociażby Marek Pogorzelczyk. Jego jednak zwolniono we wtorek. Rozmowy w tej sprawie miały odbyć się w tym tygodniu. W środę piłkarz zdecydowanym tonem odmówił nam jakiegokolwiek komentarza na temat swojej przyszłości. Bakero chyba jednak z niego zrezygnuje. W ostatnich meczach sadzał "Bosego" na ławce rezerwowych. Bask pokazał już, że dla niego nie ma żadnych "świętości". Bosacki z pewnością dla wielu taką jest. W Ekstraklasie rozegrał ponad 350 meczów. Z Kolejorzem prawdopodobnie rozstanie się także nieźle opłacany Tomasz Bandrowski. Reprezentant Polski od pół roku nie gra w piłkę, bo leczy kontuzję. Jego kontrakt także kończy się za miesiąc. W tym momencie zawodnik nie wie na czym stoi. - Na razie temat został zawieszony. Miałem zgłosić się do klubu, gdy zakończę rehabilitację. Będzie to akurat wtedy, gdy wygaśnie mi umowa - mówił nam w środę "Bander". O zainteresowaniu innych klubów nie słyszał. Sam pali się do tego, aby kontynuować swoją karierę na Bułgarskiej. Kto jeszcze może opuścić Lecha? Podpisu pod nową umową nie złożył Krzysztof Kotorowski, którego w ostatnich meczach sezonu zastępował już Jasmin Burić. "Kotor" już wcześniej ustalił warunki swojej dalszej gry. Wobec cięć i zwolnienia dyrektora Pogorzelczyka, sprawa chyba nie jest już taka pewna. Wracając do obrońców, to w czerwcu kończy się także kontrakt Ivana Djurdjevicia. Weteran jeszcze niedawno zapowiadał, m.in w rozmowie z Wirtualną Polską, że nie zamierza kończyć kariery. Być może będzie musiał to jednak zrobić, ale w Kolejorzu raczej nie dadzą mu zginąć. I jeśli nie jako czynny zawodnik, to "Djuka" może zostać na Bułgarskiej choćby w charakterze trenera młodzieży. Przyszłości w piątej drużynie Ekstraklasy nie ma z kolei Seweryn Gancarczyk. 30-letni Polak u Bakero nie ostatnio grał wcale, albo rzadko. W pewnym momencie Luis Henriquez na dobre wygryzł go z meczowej jedenastki. Jego umowa wygasa za rok, ale w Poznaniu raczej nie będą go zatrzymywać. Kilka tygodni temu Gancarczyk mówił ukraińskim mediom, że chętnie wróciłby do tego kraju. Grał tam z sukcesami przez sześć lat. Z kolei Henriquezem zainteresowane są kluby greckie. Nazwisko nowego dyrektora sportowego poznamy w najbliższych dniach. Bez wątpienia będzie miał co robić. ![]() |